Stoczyłam się 2009-07-06 09:36:26

na szczęście tylko kulturalnie.
Odwiedziła Nas kuzynka M. Opowiadała o festiwalu w Lubiążu - matko! mam tylko mgliste pojęcie o najciekawszych i najlepszych imprezach kulturalnych. Zapuściłam się.
Z przerażeniem, stojąc w korku, odkryłam, że koło NBP zniknęło białe drzewko i pojawiła się fontanna.
W Empiku na półce z bestsellerami stoją książki, o których nawet nie słyszałam! Ostatnio czytałam same starocie, trochę Lema, Parnickiego, Andrzejewskiego, Gombrowicza...Poratowała mnie mama. Pożyczyła mi "Dom nad rozlewiskiem". Wciągające, pełne humoru, ciepła. Polecam i zabieram się za drugą część - "Miłość nad rozlewiskiem".

Tagi: literatura, kultura

skomentuj (2)

Powiązać dwa końce... 2009-06-25 00:18:59

Zdałam egzamin dyplomowy, nie chwaląc się, na piątkę. Nie pójdę jednak uczyć do szkoły, z kilku powodów:
1. finansowy - opcja wolontariatu przeszła mi z wiekiem,
2. polonistów we Wrocławiu, jak grzybów po deszczu;)
Przyszedł czas (prawie, bo jeszcze 2 lipca egzamin licencjacki) na dalszy wybór studiów. Trzeci dzień siedzę, myślę, kalkuluję. Na pewno będę kontynuowała filologię polską (II stopień, dziennie mam nadzieję) i ... no właśnie. Zawsze jakieś "i". Marzę o resocjalizacji, też II stopnia. A jak tak marzę, to biorę pod uwagę tylko jedną uczelnię - DSW (http://www.dswe.pl). Jest:
1. prywatna
2. dobra
3. ma parking :D (czego nie można powiedzieć o uniwerku)
4. przystępna cenowo.
Chociaż ten ostatni podpunkt spędza mi sen z powiek. Troszkę ponad 500 zł/mc (myślę o dziennych). Niby niewiele, ale:
1. a jak Gabryś zachoruje?
2. a jak się korepetycje skończą?
3. a jak coś nie pójdzie zgodnie z planem?
Z drugiej strony:
1. uczniowie mają pęd do wiedzy - co roku więcej chętnych na korki :D (może obniża się poziom szkolnictwa i to jest przyczyna?)
2. Gabryś, odpukać, bez większych przygód medycznych
3. przecież za wyniki w nauce są stypendia - może się uda;)
4. warto inwestować w siebie.
Korzystając z tematu ostatniej debaty - prywatna czy państwowa - jeszcze niedawno o prywatnych myślałam źle, że się płaci za oceny, że są niedoceniane przez przyszłych pracodawców, że prywatna uczelnia to kuźnia ludzi, którzy niewiele potrafią, za to mają wysokie mniemanie o sobie. Dziś staję przed wyborem. I powiem tak - za państwową filologię nie zapłacę, ale wybierając jedną z najlepszych uczelni prywatnych (w rankingach pobiła te publiczne), mogę tylko zyskać. To, czego się nauczymy, a czego nie, zależy od nas samych, bo obibok, który dąży za papierkiem prześlizgnie się i przez tę prywatną i przez tę publiczną. Szukajmy zatem dogodnych rozwiązań i kierujmy się pasjami przy wyborze kierunków.
Mam nadzieję, że mi się uda połączyć koniec z końcem, finansowo.

skomentuj (1)


Szablon wykonany przez Asię dla Szablony.Blogowicz.Info.
Credits: SweetAndTalented.com
Wszelkie prawa zastrzeżone! Wspierane przez Blog & instrukcje na bloga

Menu

Strona główna

O mnie

Urodzona we Wrocławiu w 1987 roku. Absolwentka studiów I stopnia (filologia polska i historia). Ambitna mama, żona i od października (miejmy nadzieję!) znowu studentka. Nie potrafi gotować, żal jej czasu na sprzątanie. Kocha dobrą literaturę i dni spędzane z Rodziną.

Linki

Archiwum

2009
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń